OPALANIE

OPALANIE

OD COCO CHANNEL NA TENERYFĘ

                   Był rok 1923, kiedy na plaży w Cannes, z pięknego jachtu wysiadła, wywołując zgorszenie, opalona Coco Channel. Brązowa skóra skandalistki, jaką była projektantka, oprócz zgorszenia – wówczas wśród elit panowała moda na jasną karnację, a opalenizna była znakiem przynależności do niskich klas społecznych – wywołała również ogromne zainteresowanie. Fala krytyki, która przelała się przez ówczesną prasę, nie osłabiła rosnącej i kreowanej przez ikonę paryskiej haute coulture mody na słonecznie brązową skórę.

                   Wiele lat później, bo pod koniec XIX wieku, okazało się, jak bardzo niezdrowa była to moda. Uzbrojeni jednak we współczesną wiedzę o słońcu, promieniach UVA i UVB, a nawet czasem UVC, możemy rozsądnie dozować opaleniznę, zabezpieczać się przed zgubnym wpływem promieniowania ultrafioletowego i zdrowo korzystać z dobroczynnego wpływu słonecznych dniu. A tych na Teneryfie nie brakuje.

                   Możemy. Czy jednak to robimy?

                   Jadąc na wczasy, często planujemy długotrwałe opalanie na plaży, przy basenie, na spacerach. Dni wypełnione słońcem i ciepłem kuszą, błękitne wody nęcą, parasole na plaży zachęcają. Przypomnij sobie jednak, czy Tobie albo komuś bliskiemu, znajomemu, nie zdarzyło się spędzić długich godzin urlopowych w cieniu, po zbyt długim kontakcie ze słońcem? Pewnie też znasz kogoś, kto cierpiał katusze z powodu poparzenia słonecznego? A może Tobie to się kiedyś przydarzyło? Jak na przyszłość tego uniknąć?

                   O fototypach

                   O filtrach słonecznych pewnie czytałaś niejeden raz, ale czy potrafisz określić fototyp swojej skóry? I co to w ogóle jest fototyp? I do czego to potrzebne?

                   Według klasyfikacji dermatologicznej u ludzi można wyróżnić 6 typów skóry w zależności od zawartych w niej melanin i tak:

I. włosy rude lub blond, jasne oczy, często piegi – osoby z tym fototypem prawie zawsze się oparzają, gdyż czas reakcji ich skóry to niespełna 10 minut po tym czasie występują już zaczerwienienia i lekkie pieczenie. Niestety, oznacza to, że każda następna minuta może zaowocować oparzeniem i lepiej usiąść w cieniu. Dla tych osób przewidziane są najmocniejsze filtry, choć i one nie zawsze  uchronią Cię przed cierpieniem;

II. włosy ciemny blond, jasne oczy, jasna skóra, piegi – również duża tendencja do poparzeń, a czas kiedy skóra zacznie się czerwienić niewiele dłuższy, bo zaledwie o około 5 minut, co oznacza, że również w tym przypadku należy spędzać w pełnym nasłonecznieniu tylko kilkanaście minut, resztę spędzając w zacienionym miejscu. Filtry mocne do 30 SPF*;

III. włosy ciemny blond, skóra lekko ciemniejsza – często niewielkie poparzenie przy pierwszym kontakcie ze słońcem, którego przy niewielkim wysiłku można uniknąć. Około 20 minut pierwszego opalania i stopniowe wydłużanie czasu ekspozycji na słońce, powinno dać zadowalający efekt; Filtry około 25 SPF*;

IV. włosy ciemny blond, szatyn, skóra jasnobrązowa, oczy zielone lub brązowe – poparzenia w przypadku osób z tym fototypem występują stosunkowo rzadko, choć też się zdarzają, jeśli czas eksponowania niezabezpieczonej skóry jest  dłuższy niż pół godziny. Filtry słabsze, pomiędzy 20 i 25 SPF*;

V. włosy brązowe, cera śniada, oczy zazwyczaj ciemne –  w tym przypadku oparzenia występują bardzo rzadko i prawie wyłącznie „na zamówienie”. Osoby z taką karnacją mogą (choć nie powinny) przebywać na słońcu bez zabezpieczenia nawet do 40 minut. Mimo wszystko zalecany filtr to 12-15 SPF*;

VI. Włosy czarne lub bardzo ciemne, skóra ciemnobrązowa lub czarna – osoby te nie ulegają poparzeniom słonecznym zupełnie albo w bardzo skrajnych przypadkach. Nie znalazłam informacji dotyczących filtrów;

            Warto dodać, że na tolerancję słońca wpływa także wiele innych czynników, m.in. wiek (spada po 50. roku życia), miesiączkowanie, zażywane leki (szczególnie antydepresanty), a także antykoncepcja i dieta.

Produkty z filtrami należy aplikować na skórę około pół godziny przed wystawieniem ciała na działanie promieni słonecznych.

objaśnienie: SPF – Sun Protection Factor. Liczba oznacza, ile razy dłużej możemy przebywać na słońcu bez ryzyka poparzenia w stosunku do sytuacji, kiedy wystawilibyśmy niczym niezabezpieczoną skórę;

            Melaniny nie melanina!

            Są to grupy pigmentów (barwników), które chronią głębsze warstwy naszej skóry przed szkodliwym działaniem promieni ultrafioletowych. Występują również we włosach i oczach, gdzie pełnią tę samą, ochronną funkcję. Proces brązowienia się skóry jest niczym innym jak mechanizmem obronnym. Ciemnienie jest efektem wzmożonej produkcji melanin, aby nie dopuścić szkodliwych promieni UV do głębszych partii naszego ciała. Im jaśniejsza karnacja (mniej pigmentu), tym gwałtowniej produkowane są melaniny, a kiedy organizm nie nadąża z ich produkcją – nasza skóra reaguje zaczerwienieniem, a następnie – poparzeniem. Filtry stosowane w kremach blokują częściowo bezpośrednie działanie promieni słonecznych na naszą skórę, wydłużając tym samym okres, kiedy organizm poczuje, że nadszedł czas, by się bronić i ruszyć z produkcją melanin. Tym samym to czas, abyś Ty uciekał w zacienione miejsce.

            Rozsądne opalanie.

            Wpływ słońca jest dobroczynny w wielu aspektach. Pod wpływem światła słonecznego zachodzą w organizmie korzystne reakcje: poprawia się nastrój, bo rośnie ilość endorfin – hormonów dodatnio wpływających na samopoczucie, w skórze syntetyzowana jest witamina D, potrzebna do wchłaniania wapnia i fosforu – budulca kości i zębów, promienie słoneczne pobudzają przemianę materii, normalizują ciśnienie krwi, wzmacniają układ odpornościowy, zwiększając zdolność czerwonych krwinek do przenoszenia tlenu. Ostatnie badania statystyczne wykazały, że poprawiają także płodność…

            Jak  opalać się nie szkodząc sobie, a przeciwnie – zapewniając atrakcyjny wygląd?

            Pierwsze słowo, które przyszło mi do głowy to – POWOLI.

Rozumiem to pragnienie słońca już od pierwszych chwil na wyspie. Rozumiem nieprzepartą chęć spędzania na plaży jak najwięcej czasu. Rozumiem ochotę zaszokowania piękną, brązową opalenizną. Ale bądź ostrożna. Lepiej przeznaczyć dwa, trzy początkowe dni swojego wymarzonego urlopu, by stopniowo przyzwyczaić swoją skórę do intensywnego nasłonecznienia. W zależności od swojego fototypu zaplanuj czas opalania. Pamiętaj – nie mogą to być godziny południowe, kiedy słońce znajduje się najwyżej nad horyzontem. Wybierz raczej godziny poranne (pomiędzy 8 a 11) albo późne popołudnie (16 – 19) kiedy aktywność promieni słonecznych nie jest tak wysoka i nie zagrażają one Twojej skórze. Wiem, że dziwnie brzmi zalecanie komuś opalania już o 8 rano, ale na Teneryfie jest to jak najbardziej słuszna rada. Jeśli o tej porze rozpoczniesz opalanie, to przy użyciu odpowiednich filtrów, masz sporo czasu, aby unikając oparzenia, przyzwyczaić swoją skórę do powolnej, ale ciągłej produkcji melanin już przed południem. W godzinach południowych unikaj słońca, osłaniaj głowę, chroń oczy i noś przewiewne, lekkie bawełniane lub lniane ubrania z długimi rękawami i nogawkami. Pozwolą on Twojej skórze oddychać i odpoczywać po pierwszym stresie, jakim był dla niej kontakt ze słońcem. W godzinach popołudniowych, jeśli nie odczuwasz żadnych (ważne!) skutków porannego opalania, możesz ponownie wystawić swoje ciało na działanie słońca. Na podobnych zasadach jak rano – odpowiednio zabezpieczone i na dokładnie zaplanowany czas. Następnego dnia rano możesz już opalać się o kilkanaście minut dłużej, ponownie unikając opalania w południe. Trzeciego dnia Twoja opalenizna powinna już być widoczna, ale nie przykra dla Ciebie. Staraj się opalać w ruchu – opalenizna będzie wtedy bardziej równomierna i trwała. Jeśli przez pierwsze dni na Teneryfie będziesz ostrożna, to pod koniec tygodniowego pobytu masz realne szanse mieć zdrową, piękną opaleniznę, bez ryzyka poparzeń czy przebarwień. Stale pamiętaj jednak o unikaniu opalania w południe, w czasie kiedy słońce jest najwyżej i emituje najwięcej promieni UV. Twoje ciało będzie Ci za to wdzięczne.

            Naturalna ochrona

            Jest wielu ludzi, którzy są przeciwnikami używania kremów z filtrem. Ich argumentacja jest różna: od twierdzenia, że spowalniają opalanie, do autorytatywnego „to sama chemia”. Faktycznie związki wchodzące w skład preparatów z filtrami, są związkami (najczęściej) pochodzenia nieorganicznego, czyli sporządzone są w laboratoriach i mogłabyś znaleźć w nich wiele oznaczeń znanych ci z Tablicy Mendelejewa. Jakie więc rozwiązanie znalazła dla nas natura? Są tłuszcze roślinne, nierafinowane, tłoczone na zimno, które wspomogą opalanie naturalnie. Niestety są one, w porównaniu z popularnymi kremami i emulsjami dość drogie. Jednocześnie jednak są bardziej wydajne. Można również znaleźć tańszą opcję, kupując przez internet.

1. Olej z pestek malin

Naturalny olej malinowy zawiera niewiarygodnie wysoki naturalny filtr SPF nawet do 50! Chroni przed promieniami UVB I UVA. Zawiera znaczne ilości antyoksydantów (przeciwutleniaczy) i okazuje się pomocny w leczeniu egzemy.

2. . Olej kokosowy

Nie posiada wysokiego filtra, ale ma unikalną właściwość – blokuje promienie UVA przepuszczając dobroczynne i opalające UVB. Wspomaga i utrwala opalanie. Nadaje skórze ładny i równy koloryt.

3. Masło kakaowe

Bardzo przyśpiesza opalanie i pielęgnuje opaleniznę. Ma bardzo wysoką zawartość witaminy E, dzięki czemu wpływa kojąco na skórę. Masło kakaowe doskonale nawilża skórę – może być używane jako balsam.

            Mimo mniejszej zawartości filtrów w naturalnych olejach (z wyjątkiem malinowego pozostałe dwa wahają się w granicach do 10 SPF) zapewniają one podstawowe bezpieczeństwo i stosowane rozsądnie zapewnią Ci nie mniej efektowną opaleniznę niż reklamowane kremy z filtrem.

            A co, jeśli uprzesz się pokonać naturę?

            Można sięgnąć po piankę lub maść na oparzenia. Zaleca się zwłaszcza te z leczniczym i łagodzącym aloesem w składzie. Dobry efekt da  również metoda domowa: okład z maślanki. Pij dużo wody, by nawodnić organizm, i zwróć baczną uwagę na objawy towarzyszące. Jeśli pojawią się: ból głowy, spadek ciśnienia, gorączka, zamroczenie, drgawki, omdlenia – oznacza to udar cieplny, który wymaga pilnej konsultacji lekarskiej.

            A kiedy po konsultacji, terapii i gruntownym zejściu skóry usiądziesz użalając się nad losem – zastanów się, czy nie lepiej jednak było zapobiegać?

            Kilka rad:

1. Wszelkie pieprzyki, znamiona, chroń przed słońcem, a jeśli się nie da, smaruj kremem oznaczonymi jako 50+.

2. Stosuj pomadkę z filtrami. Usta nie mają warstwy ochronnej, utrudniającej promieniom wnikanie w głąb.

3. Jeśli chcesz opalać się topless, stosuj na brodawki tę samą pomadkę, co na usta. Brodawki również nie mają warstwy ochronnej.

4. Nie ma kremów całkowicie wodoodpornych – po wyjściu z wody połóż dodatkową warstwę.

3. Nawet jeśli się nie kąpiesz, powtarzaj smarowanie co 2 – 3 godziny.

4. Kup nowe kremy –  zeszłoroczne nie mają już właściwości ochronnych.

dorocina

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.